01.09.2016 Wyświetleń: 4689

Wspomagamy pierzenie: dziki bez czarny

owoce czarnego bzuKoniec sezonu lotowego gołębi młodych jest również końcem całego sezonu lotowego 2013, który wchodzi do historii jako sezon bardzo trudny, wręcz katastrofalny. W Polsce sezon zaczął się od zimnej, deszczowej pogody co skutkowało ogromnymi stratami już na samym starcie sezonu. Wielu hodowców już pod koniec maja było załamanych zdziesiątkowanym stadem. Jakie były te pierwsze loty? Jak piszą sami hodowcy, którzy byli świadkami wypuszczeń gołębi z innych Oddziałów, gołębie po prostu nie chciały odlatywać z miejsca wypuszczenia. Najczęściej wskazuje się na złą pogodę, ale może występują jeszcze inne tajemnice pomiędzy niebem i ziemią, których do dnia dzisiejszego nie poznaliśmy.

Kiedyś belgijski dziennikarz piszący o gołębiach napisał: "Kto ma gołębie jest również o parę lat starszy". On miał wówczas na myśli braci Janssen z Arendonk. Mózg aktywnego hodowcy nigdy nie stoi w miejscu, zawsze pracuje. Każdy hodowca musi po każdym sezonie, a w szczególności po tak tragicznym, postawić wiele pytań: czy wszystko zrobiłem dobrze przed sezonem lotowym? Na te pytanie musi każdy hodowca sam szczerze sobie opowiedzieć. W przeciwnym razie wszelkie analizy i przemyślanie nad przyczyną problemów będą już na samym starcie skazane na niepowodzenie. Samego siebie nie da się oszukać.

Zarówno sezon gołębi starych jak i młodych były bardzo ciężkie, dlatego teraz należy zastanowić się nad skutkami jakie te sezony wywołały w organizmie naszych gołębi. Z pewnością w pierwszej kolejności trzeba przystąpić do oczyszczania organizmu z wszelkich toksyn i tzw. "popiołów" przemiany materii, wywołanej bardzo ciężkimi lotami oraz stosowanymi, czasami w nadmiarze , suplementów i leków. Organizm wchodzący w okres wielkiego pierzenia, a później zimy musi być oczyszczony, zdrowy i ogólnie sprawny. Pisząc o oczyszczaniu z pozostałości wszelkich suplementów i medykamentów mam na myśli uruchomienie natury, która jest zawsze pomocna. Śmiem powiedzieć, że natury nie można przecenić.

W tym artykule chciałbym napisać o dzikim bzu czarnym (Sambucus nigra L.). To roślina z rodziny piżmaczkowatych (dawnej zaliczana także do bzowatych i przewiertniowatych), której inne zwyczajowe nazwy polskie to: bez lekarski, bez pospolity, bzowina, bzina, buzina, hyczka. Występuje w całej Europie: w lasach, na nieużytkach, zrębinach leśnych i przy domowych zabudowaniach. Jest rośliną ruderalną, rozsiewana przez ptaki, ponieważ nasiona tej rośliny są nietrawienne. W leczeniu gołębi używa się kwiatów, które znajdują się na szczytach pędów w spłaszczonych baldachach oraz dojrzałych owoców i zmielonej kory. Dziki bez czarny jest jedną z najstarszych roślin leczniczych o idealnym zastosowaniu w leczeniu i zastosowaniu w chowie gołębi pocztowych. Poszczególne części drzewa zawierają wiele cennych związków. Kwiaty zawierają flawonoidy, kwasy organiczne, cholinę, garbniki, oleje eteryczne, sole mineralne. Owoce bzu czarnego zawierają antocyjany, flawonoidy, cukry (20%), garbniki, pektyny, kwasy organiczne, witaminy A, B1, B2, C, enzymy, biopierwiastki (jod).

Każdy hodowca, który chce być tak blisko natury jak się da, z końcem każdego sezonu lotowego powinien zbierać owoce czarnego bzu, natomiast w środku sezonu kwiaty czarnego bzu (kwitną w czerwcu). Teraz, na początku jesieni, najlepiej zbierać owoce czarnego bzu w rękawiczkach ze względu na silna barwę jaką sok z tych owoców potrafi zostawić na skórze.

krzew czarnego bzuPierwsze zerwane owoce podajemy w pojemniku, najlepiej do wolierze. Gołębie, które znają już smak tych owoców lecą do pojemnika, tak jak dzieci biegną do cukierków. Hodowcy, którzy pierwszy raz podadzą owoce czarnego bzu nie powinni wpadać w panikę gdy rano zobaczą podłogę w kolorze fioletowo-czerwonym. Wiele gatunków ptaków żyjących na wolności zjada te owoce robiąc dobrowolnie kurację oczyszczającą przed zimą. To samo może osiągnąć hodowca podając je gołębiom. Jest to idealna, biologicznie naturalna, kuracja oczyszczająca i wzmacniająca przed oraz w samym okresie pierzenia się naszych gołębi. Jak widać - sama natura daje nam idealny środek leczniczy. W owocu występuje duża ilość witaminy C, która działa przeciwinfekcyjnie oraz wiele składników białkowych wychwytujących zarazki chorobotwórcze zanim dotrą do komórek organizmu. Wiele witamin, o których wcześniej pisałem, wspomagają "regenerację", nadszarpniętego ciężkim sezonem lotowym, systemu odpornościowego. Występujący w owocach czarnego bzu potas idealnie regeneruje układ mięśniowy u gołębi. Nie bez znaczenia są również magnez i wapno. Bardzo cenna jest kora z tego krzewu, którą bardzo chętnie dziobią gołębie, gdy wstawimy do gołębnika grubszą gałąź. Cienkie gałązki, dzięki zawartości zapachowego składnika, odstraszają wiele insektów z gołębnika, dlatego wiele hodowców z Flandrii w Belgii stosują cienkie gałązki tej rośliny jako ściółkę do gniazd.

Znam hodowców, którzy każdego roku robią zapasy na zimę z owoców bzu czarnego. W tym celu zebrane owoce, które osiągnęły prawie czarny kolor, należy suszyć przez 14 dni na blasze z piekarnika. Blachy najlepiej wyłożyć papierem piekarniczym (nie gazetą, która zawiera trująca farbę drukarską). Osuszone owoce włożyć do hermetycznych słoików i w ten sposób można zapewnić sobie na cały rok cudowny "preparat". Często stosowany jest przy wodnistym kale. Podaje się wtedy od 1 do 3 suchych owoców dziennie (do dzioba), aż do ustąpienia wodnistego kału. Poniżej przedstawiam kilka przepisów na różne formy preparatów z czarnym bzem w roli głównej.

Herbata z kory czarnego bzu: 2 łyżki stołowe rozdrobnionej kory z czarnego bzu zalać 1 litrem wody. Odstawić na parę godzin do naciągnięcia. Podać gołębiom do pojnika.

Herbatka z kwiatów czarnego bzu: garść kwiatów czarnego bzu zalać 1 litrem wody. Odstawić na 15 minut do naciągnięcia. Podać gołębiom do pojnika.

kwiaty czarnego bzuNapój oczyszczający na sezon lotowy (z kwiatów bzu czarnego): zrywamy 4-6 średniej wielkości dobrze rozwiniętej baldachy czarnego bzu. Odrywamy zielone łodyżki, natomiast kwiaty wkładamy do garnka i zasypujemy 2 szklankami cukru oraz wciskamy sok z 1 cytryny lub 20g kwasku cytrynowego. Wszystko zalewamy 5 litrami letniej, przegotowanej wody i odstawiamy na tydzień. Po tygodniu odcedzamy i podajemy gołębiom do pojemnika. Taki napój należy dość szybko zużyć. Przechowywać maksymalnie przez parę dni, najlepiej w lodówce.

Syrop: zrywamy 25-30  w pełni rozwiniętych baldachów. Syrop przygotowujemy z 1 litra wody, 1 kg miodu lub cukru oraz soku z jednej cytryny. Syrop doprowadzamy do wrzenia i zalewamy nimi kwiaty. Odstawiamy na 24 godziny, następnie wlewamy do do ciemnych butelek i przechowujemy w ciemnym miejscu. Podajemy 1 łyżkę stołową na 1 litr wody lub 1 kg karmy.

Jesteśmy przy temacie pierzenia, więc chciałbym podać przepis na napój do stosowania szczególnie w okresie całego pierzenia.

Napój: do 1 litra octu jabłkowego wlewamy 0,5 litra dobrego miodu i 20 dkg posiekanego czosnku. Wszystko mieszamy tak długo, aż miód dobrze się rozpuści w occie jabłkowym. Odstawiamy na 2 tygodnie w ciemne, chłodne miejsce. Po tym czasie odcedzamy i zlewamy do ciemnych butelek. Podajemy 1 łyżkę stołową na 1 litr wody przez cały okres pierzenia. Po tym okresie wystarczy 1-2 razy w tygodniu.

Inną ciekawostką, która stosowana jest w belgijskiej Flandrii, sprawia, że w okresie pierzenia woda w pojnikach jest biała. Hodowcy podają przez cały ten okres: 1 litr kefiru lub maślanki z 2 litrami wody. To pomaga gołębiom w idealnym spierzeniu.

W tak krótkim artykule nie sposób opisać wszystkich recept na herbatki syropy i napoje na dany okres w chowie gołębi pocztowych, ale Ci co chcą wiedzieć więcej odsyłam do moich broszur. Okres jesieni i zimy każdy hodowca powinien wykorzystać na polepszenie i zwiększenie wiedzy w zakresie prowadzenia hodowli gołębi pocztowych.

Artykuł z Poradnika Hodowcy nr 10/2013.

Tekst Christoph Lubich
Foto: pl.wikipedia.org