04.11.2016 Wyświetleń: 926

Zajawka z PH: Pod ostrzałem niewygodnych pytań – lekarz weterynarii

lekarz weterynariiPoniżej publikujemy fragment jednego z ciekawszych artykułów jaki ukazał się w najnowszym, listopadowym, numerze Poradnika Hodowcy. Zachęcamy do jego przeczytania.

Zapraszamy do zapoznania się z tekstem, który stanowi drugą częścią nowego cyklu artykułów na temat najważniejszych zagadnień zdrowotnych. W imieniu hodowców zadajemy pytania lekarzom weterynarii specjalizującym się w leczeniu gołębi, czasami pytań „niewygodnych”, i oczekujemy łatwych do zrozumienie odpowiedzi.

Przypominamy, że tematyka zadawanych pytań będzie wyprzedzać czasowo okres, w którym aktualnie się znajdujemy. W związku z tym, w tym numerze poznamy kilka porad, które zainteresują nas przede wszystkim w grudniu tego roku.

Pytanie: Wielu mistrzów naszego sportu przeprowadza w grudniu szereg kuracji. Niestety wielu robi z tego tajemnicę, a chyba każdy hodowca ma prawo wiedzieć jakie kuracje warto przeprowadzić w grudniu, tak? Proszę o informacje jakie kuracje warto w grudniu wykonać.

Odpowiedź: Zanim odpowiem chciałbym autorowi tego pytania zadać jedno pytanie: „czy jak wielu mistrzów naszego sportu będzie w grudniu „ukręcać” głowy połowie gołębi ze swojego stada, to kolega też będzie tak robił?”.

Rozumiem, że hodowcy szukając sposobów na poprawienie wyników swoich hodowli próbują podpatrywać najlepszych. To normalne i całkiem uzasadnione. Nawet w Waszej gazecie (Poradnik Hodowcy – od red.) nie bez przyczyny opisujecie jak prowadzą swoje hodowle hodowcy, którzy już w tym sporcie coś osiągnęli. Problem w tym, że podpatrywanie najlepszych, słuchanie ich porad itd. nie oznacza, że daną „rzecz” będzie robić dobrze. Jeśli chodzi o aspekty typowo zdrowotne w hodowli gołębi pocztowych, bo na tym akurat znam się dobrze, muszę z przykrością stwierdzić, że bardzo wielu mistrzów popełnia błędy, nawet takie podstawowe. Co gorsza, wielu z nich o tym nawet nie wie, bo nie każdy hodowlany błąd ma wyraźnie widoczne konsekwencje. Tak w wielu przypadkach jest właśnie jeśli chodzi o temat zdrowia gołębi. Jednym z takich błędów są właśnie kuracje przeprowadzane „w ciemno”. Co gorsza przeprowadzane w sytuacjach kiedy są one zupełnie niepotrzebne. Konsekwencji tego błędu raczej nie widać „gołym okiem” lub pojawiają się z tak dużym opóźnieniem, że nikt nie łączy ich z czynnością, która była wykonana tak dawno.

Pytanie: Chwila, chwila... z poważaniem, ale zaczyna Pan „starą śpiewkę” lekarzy weterynarii. Twierdzi Pan, że wielu hodowców-mistrzów popełnia błędy w zakresie zdrowia gołębi? To dlaczego są najlepsi?

Odpowiedź: Nie tylko uważam, ale wiem, że popełniają błędy w zakresie zdrowia gołębi. Mam styczność z każdą grupą hodowców, tymi słabszymi, średnimi i najlepszymi. Większość hodowców należących do każdej z tej grup popełnia błędy „zdrowotne”. Fakt, że Ci najsłabsi popełniają ich najwięcej, a Ci najlepsi najmniej, ale i tak każda grupa je popełnia. A najgorsze są te błędy, które stosowane są od tak dawna, że można o nich mówić jako o stereotypach. Właśnie do takich błędnych stereotypów należy stwierdzenie, że po zakończeniu pierzenia, a przed szczepieniem, należy przeprowadzić kurację (lub cały ich szereg) – bo o tym zaczęła się nasza rozmowa. Zaraz o tym powiem, ale wytłumaczę do końca swoją myśl, która została przerwana...

Jak mówiłem, konsekwencji wielu błędów hodowlanych nie widać „gołym okiem”, a jeśli nawet, to prawie nigdy od razu, zawsze musi minąć trochę czasu. A jeśli ich nie widać, to skąd hodowca ma wiedzieć, że popełnił błąd? W przypadku kuracji „w ciemno” najgorszą rzeczą jest niszczenie naturalnej flory bakteryjnej organizmu gołębia...

Pytanie: Na chwilę przerwę, bo znów zaczyna się to samo gadanie co zawsze... Wystarczy przecież podać po kuracji jakiś probiotyk, preparat wspomagający pracę wątroby i nerek i wszystko wraca do normy, tak?

Odpowiedź: No właśnie nie. Być może producent probiotyku, preparatu wspomagającego pracę wątroby i nerek i wszystkich innych cud-preparatów tak twierdzi, ale tak nie jest. Podanie antybiotyku prawie zawsze oznacza dla organizmu całkowite wyczyszczenie z bakterii. Tych niebezpiecznych, które wywołują chorobę oraz tych pożytecznych (przyjaznych). Niestety wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jak naprawdę te pożyteczne bakterie są ważne. Mógłbym o tym pisać dużo, bo ostatnio nawet czytałem publikację naukową, że bakterie przewodu pokarmowego stanowią tak ważną rolę, że można je postrzegać jako drugi mózg!

Przypomnę najważniejsze korzyści jakie niesie za sobą prawidłowa flora fizjologiczna. Do najważniejszych pożytków samej tylko flory bakteryjnej jelit można wymienić m.in. pomoc w trawieniu (m.in. fermentacja pewnych składników pokarmowych), stymulacja systemu odpornościowego (!!!), regulacja rozwoju jelit, produkcja niektórych witamin i hormonów. Zaznaczyć muszę, że „swoją” florę bakteryjną ma także układ oddechowy, jama dziobowa czy też kolejne „etapy” układu pokarmowego - wole, żołądek, jelita itd.

Proszę zauważyć, że wcześniej użyłem określania prawidłowa flora fizjologiczna. Chodziło mi o naturalną florę bakteryjną, która się rozwija przez długi czas, zmienia i dostosowuje do warunków życia gołębi, stopniowo uczy się walki z patogenami, z którymi gołąb ma styczność. Taka flora niesie za sobą korzyści. Natomiast jak zniszczymy ją kuracją, a później podamy probiotyk, to jakaś flora bakteryjna będzie, ale na pewno nie taka jak była wcześniej. Naukowcy twierdzą, że od chwili nowego zasiedlenia florą bakteryjną (np. podanie probiotyków) do momentu, aż będzie ona tak samo sprawna jak ta „naturalna” może minąć nawet 6 miesięcy. Nawet pół roku mogą trwać konsekwencje przeprowadzonej kuracji!

Wyżej opisanego efektu (konsekwencji) najczęściej nie widać „gołym okiem” lub są bardzo ciężkie do zauważenia. Przecież gołębie mogą żyć nawet bez flory bakteryjnej, tak? Mogą, ale jest to życie, którego w żaden sposób nie można porównywać do stanu kiedy prawidłowa flora fizjologiczna występuje. Moim zdaniem częsta podatność gołębi na choroby, problemy trawienne czy też gorsza witalność, a co za tym idzie forma lotowa, są w dużej mierze konsekwencją nadużywania antybiotyków. O zakażeniach grzybiczych czy też zachorowaniach zaraz po przeprowadzeniu kuracji nawet nie wspominam, bo to jest oczywiste. Jeśli w badaniu widzę, że gołębie są zagrzybione, to w 90% przypadków jest to konsekwencją nadużywania antybiotyków. Niby takie proste, a coraz więcej hodowców ma z grzybicą u gołębi problemy. Wiem, że to nie jest oczywiste, że podanie antybiotyku w grudniu, może mieć konsekwencje sięgające nawet sezonu lotowego, ale tak jest.

Nie twierdzę, że podanie probiotyku, preparatów regeneracyjnych itd. nic nie da. Na pewno wspomoże szybszą odbudowę flory fizjologicznej, ale na pewno nie przywróci stanu sprzed kuracji „od tak”, kilka dni po podaniu. Zanim wszystko wróci do normy minie dużo czasu, a my (tzn. gołębie), nieświadomie będziemy ponosić tego konsekwencje.
    
Temat ten jest bardzo szeroki, a zarazem niezwykle ważny, dlatego dobrze, że miałem okazję o tym powiedzieć. Teraz wróćmy do kilku wątków, które zostały przerwane...

Mówiłem o tym, że wielu mistrzów popełnia błędy w zakresie zdrowia gołębi. Wielokrotnie zastanawiałem się: dlaczego? Szczególnie, że dotyczyło to także moich kolegów, którzy słyszeli ode mnie, że nie powinni tak robić. Pewności 100% nie mam, ale chyba chodzi właśnie o to...

Ciąg dalszy niniejszego artykułu znajdziecie w najnowszym numerze Poradnika Hodowcy (PH/11/2016). Zapraszamy do lektury!